Skocz do treści

info.e-dziecko.eu

Wąski ekran Szeroki ekran Zwiększ rozmiar tekstu Zmniejsz rozmiar tekstu Domy¶lny rozmiar tekstu   
Rehabilitacja Medyczna Health Centre - Trzciana pow. Rzeszów woj. podkarpackie - Kriokomora, Algonix
 Strona główna arrow Gry i zabawy arrow Bajki i wiersze dla dzieci arrow Bajki A.J. Glińskiego czyta S. Mikulski i M. Milowicz
Skocz do treści

Ulubione strony

 
 
Bajki A.J. Glińskiego czyta S. Mikulski i M. Milowicz Drukuj Email
Oceny: / 52
KiepskiŚwietny 

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa GONTAR z Łodzi przedstawiamy 2 pełne wersje bajek Antoniego Józefa Glińskiego, czytane przez Stanisława Mikulskiego i Michała Milowicza.

Stanisław Mikulski czyta bajki - okładka płytyMichał Milowicz czyta bajki - okładka płyty

Bajki są dostępne w formacie MP3 i są zwiastunem 2 płyt, które ukażą się wkrótce.

Bajki do słuchania  - aby pobrać/wysłuchać bajki - kliknij na tytuł bajki -:

Stanisław Mikulski czyta bajki Antoni Józef Gliński
redakcja: Bartosz Wierzbięta (2006)
O dwóch braciach

Nagrań dokonano we wrześniu 2006 r. w Studio Buffo w Warszawie
Realizator nagrań: Filip Krzemień
Czas nagrania: 13’56”
Czyta: Stanisław Mikulski

Fragment bajki:
      „Byli sobie dwaj bracia. Starszy - Sobiesław - był chciwy i samolubny. Od małego wszyscy nazywali go „Sobek” i po latach nikt już nie pamiętał, że to zdrobnienie jego prawdziwego imienia. Młodszy z braci miał na imię Szczęsny - był poczciwy, ale leniwy i ciut nierozgarnięty. Nie zastanawiał się nad tym co robi, często więc wpadał w tarapaty; ludzie mówili wtedy: „Nie-Szczęsny!” i śmiali się z własnego żartu.
Po śmierci ojca bracia odziedziczyli niewielką sumkę. Sobek położył pieniądze na stole. „Podzielimy się po równo” – powiedział i zaczął rozkładać banknoty na dwie kupki. „To dla mnie, to - dla ciebie, a to - dla mnie”. Potem chwilę odczekał i znów: „To dla mnie, to - dla ciebie, a to - dla mnie”. I potem już za każdym razem od siebie zaczynał i na sobie kończył. Po chwili gołym okiem było widać, że kupki wcale nie są równe i że starszy brat dostanie dwa razy więcej niż młodszy. Szczęsny nie zamierzał się jednak wykłócać, wziął co mu przypadło, zadowolony, że nie będzie musiał pracować. Niebawem połowę przehulał, a drugą rozdał biednym. Kiedy głód zajrzał mu w oczy, poszedł brata prosić o wsparcie. Sobek wysłuchał próśb Szczęsnego, przybrał poważną minę i tak skomentował: „Jak mawiał pewien mędrzec: Daje nie ten, kto ma co dać, ale ten, kto chce dać” – tu zrobił pauzę i zamyślił się – „Niestety” – dodał po chwili – „ja nie odczuwam takiej chęci... przykro mi, braciszku.”
Szczęsny wyszedł od brata załamany i głodny. Na zewnątrz szalała śnieżyca. „Pójdę gdzie mnie oczy poniosą, może mi się poszczęści.” – pomyślał, westchnął i ruszył przed siebie. Idzie, idzie, nagle patrzy, a tu siwiuteńki staruszek brnie przez głęboki śnieg i widać, że ledwo mu sił starcza. A potem „bach” - wpadł w zaspę i cały zniknął pod białym puchem. Szczęsny ruszył mu na ratunek. Wyciągnął go na drogę, otrzepał i oddał mu swoją czapkę i rękawiczki. A potem odprowadził do najbliższej gospody i za ostatnie pieniądze kupił mu herbaty z malinami. Sam zaś ruszył w dalszą drogę, a właściwie pobiegł i to dość szybko, żeby się rozgrzać.
Biegnie, biegnie, a tu proszę - na poboczu, między drzewami, leżą jego czapka i rękawiczki. Zdziwił się, ale i ucieszył, bo ręce już mu z zimna całkiem zgrabiały. Ale kiedy pochylił się, żeby podnieść ubranie, czapka i rękawiczki Myk! – odskoczyły jak żywe. Szczęsny zaczął je gonić, ale ilekroć już myślał, że je pochwyci, czapka i rękawiczki przyspieszały i mknęły dalej. Wreszcie zatrzymał się, żeby odetchnąć i zobaczył małą chatkę, do której czapka i rękawiczki wkicały po wąskich schodkach. Pobiegł za nimi.”



Michał Milowicz czyta bajki Antoni Józef Gliński
redakcja: Bartosz Wierzbięta (2006)
O królewiczu Michale i rycerzu Niewidku

Nagrań dokonano we wrześniu 2006 r. w Studio Buffo w Warszawie
Realizator nagrań: Filip Krzemień
Czas nagrania: 10’01”
Czyta: Michał Milowicz

Fragment bajki:
      „Był sobie król Leon, który miał syna jedynaka – Michała. Królewicz skończył właśnie dwadzieścia lat i miał tylko jedno marzenie – podróż dookoła świata. „Tato, proszę cię, zgódź się!” – jęczał królewicz, przybierając coraz bardziej błagalne tony – „Wczoraj wuj Ernest powiedział, że podróże kształcą. Jeśli mi nie pozwolisz wyjechać, będę najgłupszy z całej rodziny. Wszyscy gdzieś jeżdżą. Dziadzio pojechał do sanatorium, a ciocia Ela na wczasy. Mam już dwadzieścia lat, a wciąż nie wyściubiłem nosa z naszego kraju. Chciałbym zwiedzić świat, przeżyć niesamowite przygody, zabić smoka, uratować królewnę! Przy okazji nauczę się czegoś i wrócę mądrzejszy!” Król nie chciał się rozstawać z ukochanym synem. Królewicz potrafił być jednak piekielnie uparty, jęczał i prosił tak długo, aż w końcu zmęczony król musiał się zgodzić.
Nazajutrz rozpoczęto przygotowania do wyprawy. Królewicz dostał najlepszego konia z królewskich stajni, wybrał najmodniejszą w tym sezonie zbroję i najnowszy model łuku z podwójną cięciwą. Wyznaczono też giermka Kazika, który miał mu towarzyszyć w podróży.
Michał pożegnał się z ojcem i ruszył w drogę. Strasznie się cieszył, że wreszcie spełni swoje marzenie. Jedzie powoli przez las i rozgląda się na wszystkie strony. Nagle Fru! – zza drzew wyfruwa łabędź, a zaraz za nim orzeł. Pościg musiał trwać już od jakiegoś czasu, bo łabędź ledwie już machał skrzydłami i orzeł był tuż, tuż za nim. Królewicz szybko sięgnął po łuk, wycelował i strzelił. Orzeł przestraszył się i odleciał. A łabędź podszedł do królewicza i przemówił ludzkim głosem – „Dziękuję za pomoc, królewiczu Michale! Pewnie dziwisz się, że potrafię mówić. Tak naprawdę jestem dziewczyną, tylko zły czarownik przemienił mnie w łabędzia. Jestem córką Rycerza Niewidka, być może o nim słyszałeś. Uratowałeś mi życie, mój tata na pewno ci się za to odwdzięczy. Jeśli będziesz potrzebował pomocy, zawołaj „Rycerzu Niewidku, ratuj!” Królewicz zaniemówił ze zdumienia. A łabędź otrzepał pióra i odleciał.
„To co, jedziemy?” – spytał po dłuższej chwili Kazik, na którym nic nie robiło wrażenia”.


źrodło: http://www.gontar.lodz.pl

{sidebar id=1}
 
następny artykuł »